Ramen w domu, czyli nepotyzm level master

Otwierając tę książkę po raz pierwszy poczułam wszystko na raz: euforię, ciekawość, ale też odrobinę strachu. Inaczej otwiera się książkę, którą się dostało, a inaczej książkę, którą się tłumaczyło. Piszę o moim „dziecku” i mam dla Was dwie niespodzianki!

ramen w domu

Ramen to japońskie danie, które musiało pobić serca Polaków. Po pierwsze, jego podstawą jest pszenny makaron o wdzięcznej nazwie ramen. Ramen to przede wszystkim makaron (a jako danie to coś, co bazuje na tymże makaronie). Makaron jest nieco inny niż nasz, bo do mąki dodaje się wodę kansui o zasadowym pH nadającą mu sprężystości. Ale my Polacy uwielbiamy każdy makaron. Po drugie, bazą jest wywar – klarowny na bazie mięsa lub glonów lub kremowy na bazie kości (w wersji wege na bazie ziemniaków). A my uwielbiamy gorący rosołek. Po trzecie, wiele ramenów ma w składzie sos sojowy. A my kochaliśmy Maggie. Rozumiecie więc – gorące danie, które jest trochę jak gęsta zupa z dodatkami musiało podbić nasze serca i nasze instagramy.

Ta recenzja będzie trochę jak szczere wyznanie matki w stylu „moje dziecko jest cudowne, ale nie dajmy bezgranicznej miłości zupełnie zmazać błędów wychowawczych”. To jest chyba jedyna książka kucharska, którą znam prawie na wyrywki i przetestowałam w moich dwóch kuchniach (najpierw w Danii, a potem w Warszawie). Uwielbiam przepis na klarowny wywar z kurczaka, który nasze dzieci jedzą przez 3 dni pod rząd rano i wieczorem. Dzięki książce zrozumiałam czym są te wszystkie japońskie składniki na półkach supermarketu w dziale „Kuchnie azjatyckie” i wiem dlaczego powinnam kupować ciemny sos sojowy, a nie jasny (też się możecie tego dowiedzieć z książki). Znalazłam w niej odpowiedź dlaczego w sklepach są różne glony i dlaczego nie można ich tak po prostu zamieniać w przepisach. Nauczyłam się sporo o geografii Japonii, bo Autor przedstawia przepisy charakterystyczne dla różnych regionów. Przede wszystkim też wyleczyłam się z poczucia wstydu, że nie potrafię sama zrobić dobrego makaronu. Brian MacDuckston w książce kilka razy podkreśla, że nawet najlepsze miejsca z ramenem kupują makaron od sprawdzonego dostawcy. Nie ma więc nic złego w pójściu na skróty i skorzystaniu z gotowca (uwaga! Makaron ramen jest dostępny w lodówkach w niektórych specjalistycznych sklepach ze składnikami kuchni międzynarodowych).

ramen w domu

Ramen w domu jest naprawdę porządną książką o ramenie. Nie tylko podaje dość proste receptury, ale też tłumaczy co jest czym i jak się to przyrządza, a potem je. To ważne z perspektywy kogoś, kto ramen oglądał głównie na zdjęciach i raz jadł coś a’la ramen, ale bardziej przypominało w smaku zupkę chińską niż cokolwiek dobrego. Autor, który mieszka w Tokyo i jest fanatykiem ramenu (bo ileż można jeść ciągle „to samo”!)* wrzuca też krótkie opisy pochodzenia danych połączeń smakowych lub adresy miejsc w których jadł podobne miski. Książka składa się z rozdziału o składnikach, wywarach, tare, olejach, dodatkach. Każdy przepis jest dokładnie opisany, ma też zaznaczony poziom trudności i czas przygotowania i oczekiwania – w przypadku ramenu ma to kluczowe znaczenie, bo niektóre wywary trzeba gotować 12 godzin. Autor kończy książkę rozdziałem o przekąskach i pokazuje jak można wykorzystać ramenowe dodatki do innych dań.

Obiecałam błędy wychowawcze, więc teraz czas na wyznanie prawdy. Książka ma miękką okładkę, co napawa mnie smutkiem, bo uwielbiam sobie czasem otworzyć jakąś książkę kucharską, położyć na kolanach i poczuć ciężar wiedzy. Otoczona kulturą obrazkową czuję, że brakuje mi w niej zdjęć każdego ramenu. To w niczym nie przeszkadza, bo wystarczy popatrzeć na te istniejące, ale lubię książki w których zdjęciem opatrzony jest przynajmniej co czwarty przepis. Na końcu książki brakuje też listy adresów sklepów w których można zaopatrzyć się w ramen. Są tam oczywiście miejsca podane przez Autora, ale są to głównie amerykańskie sklepy.

Niespodzianka nr 1
Ponieważ tej listy na końcu książki mi brakowało, stworzyłam własną. Na pewno nie jest kompletna. Na pewno brakuje w niej kilku adresów – przyznam, że jak raz zostanę klientką jakiegoś sklepu to jestem mu raczej wierna. Być może okaże się pomocna w Waszych ramenowych odkryciach!

Wraz z rosnącą popularnością kuchni japońskiej wiele produktów można kupić w dużych sieciach handlowych w działach z kuchniami świata, np. w Auchan, Tesco, Carrefourze, Piotrze i Pawle, Selgrosie i Makro Cash&Carry.

Sieć sklepów Kuchnie Świata i ich sklep internetowy to dobry adres. Sprzedają nie tylko produkty pakowane, lecz także świeże owoce morza. Najlepiej jednak wybrać się na Wólkę Kosowską i bazar na Bakalarskiej w Warszawie.

Sklepy internetowe sprzedające produkty do ramenu to na pewno:
Asia Tasty – jest to sklep stacjonarny znajdujący się w Warszawie i sklep internetowy, w którym oprócz produktów pakowanych można kupić świeże azjatyckie zioła, warzywa i owoce morza.

Smaki Orientu to sklep w którym można kupić składniki do ramenu – dashi, miso, świeży makaron.

Sklep Jiro San ma w ofercie składniki potrzebne do przygotowań dań kuchni japońskiej.

Masala zaskakuje różnorodnością. Sklep sprzedaje płatki bonito, konbu, dashi, zestawy do przygotowania ajitama, a także tonkotsu w wersji instant.

Niespodzianka nr 2
Dzięki Wydawnictwu Poradnia K mam do rozdania trzy egzemplarze książki Ramen w Domu. Wystarczy, że pomyślicie i prześlecie mi mailem* nazwy trzech polskich składników, które bardzo pasowałyby do miski ramenu.

Dziękuję za udział w konkursie! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Poradnia K miałam do rozdania aż 5 egzemplarzy książki!

Ze Zwycięzcami skontaktowałam się mailowo. Wybrane propozycje to:

  • kiełbasa marynowana jak chashu
  • kapelusze borowików w mirinie i miodzie
  • drobno siekany ogórek kiszony
  • karmelizowana i pocięta w paski marchewka,
  • zamiast popularnych grzybów shitake polskie kurki lub rydze, a jako zwieńczenie marynowane jajka przepiórki
  • grzyby leśne- szczególnie borówki i kurki za ich bogaty smak i świetną konsystencję,
  • wędzona ryba słodkowodna- niezwykła intensywność smaku,
  • szczaw – ale nie zmielony lub siekany. Całe liście pływające w zupie to byłby ciekawy topping,
  • pieczone plasterki buraka – takie „chipsy” ,
  • por – drobniutko posiekany wzdłuż, które można w taki „kłębek” ułożony na surowo ułożyć na wierzchu dania 
  • kawałek gęsiny w wywarze pięknie by się komponował
  • posiekana wędzona śliwka,
  • wędzony pstrąg i podsmażone na rumiano kanie,
  • uprażona i usmażona kasza gryczana na sypko i chrupiąco tak, żeby strzelała pod zębami,
  • raki,
  • liście chrzanu,
  • karmelizowany por.

Ramen w domu

Brian MacDuckston

Wydawnictwo Poradnia K

cena okładkowa 39,99 PLN (na stronie Wydawnictwa tylko 23,99)



1 komentarz “Ramen w domu, czyli nepotyzm level master”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


page.php