Chemia nie lubi chemii [Rozmowa #10]

O diecie w chorobie nowotworowej, o produktach których trzeba unikać, o jedzeniu, które odżywia rozmawiamy z Ewą Ceborską-Scheiterbauer, dietetyczką i współautorką książki „Medycyna XXI wieku – żywienie w chorobach nowotworowych.”
Czy jest jakaś dieta dzięki której nie zachorujemy na nowotwór?
70% to styl życia – jeśli zdrowo jesz, uprawiasz sport, nie palisz i nie stresujesz się to możesz zmniejszyć ryzyko zachorowania. Zostaje jeszcze 30% na które nie masz wpływu. Jest kilka zasad, których przestrzeganie uprawnia nas do powiedzenia, że zdrowo jemy – regularnie, naturalnie, odpowiednie proporcje i z różnych grup produktów. Nie jemy tylko mięsa albo tylko ryb, albo samych warzyw i sałaty. W diecie potrzebne jest duże urozmaicenie. Jeśli lubisz mięso, to spróbuj czasem zamienić je na ryby, jeśli lubisz kluski, to dobrze by było, żeby nie były tylko pszenne kluski, ale też orkiszowe, jaglane, żytnie. 
Czy jakieś elementy naszej diety sprawiają, że wzrasta ryzyko zachorowania?

Jeśli codziennie jemy przynajmniej 50 g przetworzonego mięsa lub 50 g czerwonego mięsa, czyli wędlinę drobiową, steki, to ryzyko raka okrężnicy wzrasta o 18%. 50 g to naprawdę mało, bo stek ma zwykle 150-200 g. Także czerwone mięso i przetworzone mięso to produkty, których nie możemy jeść zbyt dużo i zbyt często. 
A co ze słodyczami? Niektórzy twierdzą, że one również przyczyniają się do wzrostu zachorowań. 
Jeśli mamy nadwagę czy otyłość to ryzyko wielu typów nowotworów wzrasta. Słodycze na pewno przyczyniają się do tego, że masa ciała rośnie. 
Jeśli nie uniknęliśmy choroby to jak powinniśmy jeść w trakcie jej trwania?
Powinniśmy przede wszystkim dobrze się odżywiać. Nie można wprowadzać drastycznych zmian. Jeśli do tej pory jedliśmy fast food to nagle nie możemy stać się weganami. To jest zbyt duża zmiana i nie możemy takich zmian wprowadzać. Jeśli to rzeczywiście był fast food, to oczywiście rezygnujemy z odwiedzin w tego typu lokalach, a próbujemy jednak zamienić to na zdrowy, domowy fast food. Chodzi o to, żeby nie była to zbyt duża zmiana. Natomiast nie ma czegoś takiego, że w walce z chorobą nowotworową pomaga jeden określony rodzaj diety. Nie ma takiej zasady. 
Czy trzeba zwiększyć grupę składników?

Nasza dieta w chorobie zależy od wielu czynników: rodzaju nowotworu, rodzaju podjętej terapii, aktualnego stanu zdrowia. Musimy zastanowić się czy spada nam masa ciała, a może wzrosła. Dietę trzeba dopasować do potrzeb konkretnej osoby. Ta dieta będzie się też zmieniała w czasie i będzie zależała także od skutków ubocznych samej terapii. 
Co robić, kiedy waga się zmniejsza?

Niezamierzony spadek masy ciała jest bardzo niebezpieczny. Jest to sytuacja w której jemy normalnie, a ciągle chudniemy. To jest sygnał, że coś jest nie tak. Trzeba natychmiast diagnozować takie objawy. W wielu wypadkach taki nagły spadek masy ciała jest pierwszym objawem choroby nowotworowej. Wtedy szukamy przyczyny. 
Możemy spróbować zwiększyć ilość białka w diecie, ale nie możemy zrobić tego drastycznie. Nie wiemy przecież co nam dolega tak naprawdę. Na początku więc musimy mieć diagnozę. Stawianie diagnozy jednak trwa i trzeba uważać, żebyśmy w trakcie czekania na diagnozę nie zrobili sobie krzywdy np. niedożywianiem się. 
Jakie grupy produktów powinny znaleźć się na talerzu osoby, które jest w trakcie chemioterapii?
To jest moment w którym często ma się jadłowstręt. Każdego trzeba rozpatrzeć indywidualnie. Jedni nie jedzą nic i trzeba szukać metody, żeby ich odżywić. Wtedy wprowadza się żywienie medyczne w postaci nutridrinków o małej objętości. Natomiast jeśli ktoś je, ale nie tyle, co powinien to próbujemy zagęścić dietę produktami o większej kaloryczności lub także stosować specjalistyczne preparaty, które ułatwiają dostarczenie odpowiedniej ilości energii, białka i innych składników odżywczych. Przy wymiotach i biegunce konieczne jest stosowanie odpowiedniej diety, aby ułatwić utrzymanie treści pokarmowej w przewodzie pokarmowym. 
A co powinniśmy absolutnie wyeliminować?
Na pewno unikamy wszystkich potencjalnych źródeł zakażenia: surowego mięsa, surowych ryb, surowych jaj, serów pleśniowych i niepasteryzowanego nabiału. Mleko prosto od krowy może być smaczne, ale jest potencjalnym źródłem bakterii. Są grupy leków, które powodują nietolerancję laktozy i wtedy lekarz powinien poinformować pacjenta o konieczności wyeliminowania nabiału z diety na kilka miesięcy. Jeśli pacjenci mają naświetlania dolnej części jamy brzusznej, od razu powinni wyeliminować nabiał. Jest kilka grup produktów, które się eliminuje w zależności od terapii. 
Jeśli chodzi o surowe warzywa i owoce to zdania są podzielone. Oczywiście dokładne mycie zmniejsza ryzyko zakażeń. Warto jednak pamiętać o tym, że nie zawsze takie warzywa czy owoce można strawić. Niektórzy pacjenci też skarżą się na dodatkowe dolegliwości – np. wzdęcia po surowym jabłku. Grejpfruty mogą hamować lub wzmacniać działanie leków, podobnie granaty. 
Kobiety chorujące na nowotwór piersi w wyniku choroby często tyją. Czy można jakoś temu zapobiec?
Często niewiele da zrobić, bo leki powodują zwiększone łaknienie. Leki trzeba przyjmować, więc z punktu widzenia dietetyki najlepiej zmniejszyć gęstość odżywczą posiłków. Oznacza to, że zwiększamy objętość posiłków, a redukujemy kalorie. Jest taki mit, że tej wagi po przebytej chorobie nie da się zrzucić. To nieprawda. Co więcej, trzeba ją zrzucić i jest to profilaktyka wtórna. Ona jest kluczowa w przypadku chorób hormono-zależnych, a nowotwór piersi najczęściej do nich należy. Fakt, w trakcie terapii staramy się utrzymać masę ciała niezależnie czy pacjentka cierpi na nadwagę czy nie. Dopiero po zakończonej terapii stosuje się dietę redukcyjną mającą na celu zmniejszenie masy ciała. To musi być jednak zbilansowane i dobrze dopasowane do pacjentki. Nie może to być dieta cud czy głodówka. Trzeba pamiętać, że jesteśmy na diecie po ciężkiej chorobie i musimy tę dietę wprowadzać stopniowo, a redukcja masy ciała powinna odbywać się bardzo powoli.
A słyszałaś o tym, że nowotwór można zagłodzić?
W Internecie można znaleźć wiele takich historii. Ja nie widziałam takiego przypadku. Nie twierdzę, że nigdy takiego przypadku nie było – być może był. Jednak badania nie potwierdzają takich rewelacji, a wręcz odwrotnie. Pokazują, że organizm niszczymy i głodzimy podwójnie – działa tutaj i choroba i celowa głodówka pacjenta. 
W Internecie można znaleźć mnóstwo sugestii, że w chorobie nowotworowej najlepsza jest dieta medycyny chińskiej i zioła.
Zalecałabym ostrożność w stosowaniu ziół, bo one nie są  biologicznie obojętne. Nikt nie wie co się dzieje z organizmem, kiedy zioła łączy się z lekami. Można zafundować sobie niewydolność nerek czy wątroby. Jeśli chodzi o wilgoć o której mówi medycyna chińska, to oczywiście zamiana pszennego makaronu na kaszę jaglaną to zupełnie dobry pomysł. Jestem za. Często pacjenci mają pokusę, żeby leczyć się metodami zachodnimi, a stosować dietę chińską. Ale takie połączenie może być niebezpieczne
Nie znam się na tym, ale być może terapia w medycynie chińskiej przy użyciu ich metod i ich diety przynosi dobre efekty. Ale ja nie znam tego. My jesteśmy tu i skoro leczymy się metodami zachodnimi to powinniśmy stosować dietę dostosowaną do naszych form leczenia. 
Jakie pytania dotyczące diety powinien lekarzowi zadać pacjent?
Warto, żeby zapytał o grupy produktów, które na pewno trzeba wykluczyć  – np. o tę nietolerancję laktozy. Warto zapytać na co szczególnie uważać, czy leki nie będą powodowały skutków ubocznych i jak z nimi walczyć. Chyba każdy dostaje w standardzie leki przeciwwymiotne – jeśli one nie działają, to trzeba poprosić lekarza o inne lekarstwa. A być może warto wprowadzić modyfikację w diecie, żeby ułatwić stosowanie diety. 
Jak można pomóc pacjentom onkologicznym w trzymaniu diety? Wiele osób skarży się na nadmiar dobrych rad.
Ja bym była za tym, żeby bliscy w swoich własnych kuchniach przygotowywali zdrowe, różnorodne dania. Dania, które ich bliscy-pacjenci bardzo lubią. Zamiast udzielać dobrych rad warto działać i zapewniać pacjentom gotowe posiłki. Tylko bez zmuszania. Ja wiem, że jak pacjent chudnie w oczach to jesteśmy źli, że nie chce jeść. Na to nie ma odpowiedzi. Musimy gotować, uczestniczyć w tym wszystkim, ale przede wszystkim słuchać tej osoby. Jeśli widzimy, że jest chociaż trochę lepiej to warto zaproponować jakiś posiłek. Te posiłki można mrozić. Raz rozmrożone powinny być zjedzone. Po prostu, nie można dwa razy zamrozić tego samego dania. Trzeba też pamiętać, żeby przygotować je w higieniczny sposób, bo pacjenci są osłabieni, a przez to bardziej podatni na infekcje. 
Co można przynieść do szpitala idąc w odwiedziny?
Jeśli jest możliwość podgrzania sobie czegoś na oddziale, to warto przynieść obiadowe dania, które pacjent lubi. Nawet w słoiku można przynieść zupę czy potrawę jednogarnkową. Tylko trzeba to przechowywać w lodówce. Na pewno dla pacjentów z niedożywieniem warto przynosić dania z dodatkiem nutridrinków – wtedy kawałek ciasta będzie miał więcej kalorii i wartości odżywczych. Jak pacjent poczuje, że jest w stanie coś zjeść to ma po co sięgnąć. Możemy przynieść mus z jabłka z ryżem, słoiczek owocowy dla dzieci, jako dodatek np. do jogurtu. Nie można przynosić kilogramów cytrusów, litrów soków przecieranych. One często mają dodatek cukru, a pacjenci wypijają ich 6-7szt. dziennie i nie mają potem ochoty na pełnowartościowe dania. Absolutnie nie wolno przynosić grejpfrutów, bo mogą zmieniać działanie leków. Często sok z granatu reaguje z lekami, a niektórzy wierzą, że jest pomocny w terapii nowotworu piersi. Trzeba uważać na sok z żurawiny ze względu na zawartość cukru. Czasem pacjenci skarżą się na zaparcia, więc warto wtedy przynosić im produkty bogate w błonnik i wodę.  Jeśli pacjenci mają tendencje do anemii to trzeba ograniczyć ilość czarnej herbaty, itd. 
A co jest według Ciebie najważniejsze?
Chemia nie lubi chemii. Zupka chińska nie wyleczy dziecka chorego na białaczkę. Przetworzone produkty, słodkie nabiały, parówki to nie są dobre produkty dla chorych. Jeśli nie ma przeciwwskazań lekarskich warto zastąpić mleko mlekiem zsiadłym, kefirem, jogurtem naturalnym. To są dobre źródła białka i nie mają dodatku cukru. W szpitalnych sklepikach królują słodycze, a tego trzeba unikać. Dlatego warto polegać na rodzinie, która zadba o donoszenie wartościowych posiłków, ale jednocześnie nie będzie zmuszać do ich jedzenia. Jedzenie jest formą terapii i nie możemy nikogo do niego zmuszać. Całe życie nie może się kręcić wokół jedzenia. 

Ewą Ceborska-Scheiterbauer – dietetyk w poradni Food&Diet. Pomaga pacjentom chorym na nowotwory podczas chemio- i radioterapii. Autorka opracowań “Żywienie w szpiczaku mnogim” oraz “Medycyna XXI wieku – żywienie w chorobach nowotworowych.”


Powiązane posty

Co zjeść w Białymstoku

Co zjeść w Białymstoku

Białystok to miasto naszego dzieciństwa i darzymy je szczególnym sentymentem. To przecież stolica babki i kiszki ziemniaczanej, orzeźwiającej buzy z kaszy jaglanej. To miejsce w którym ser koryciński jadło się zanim stał się hipsterskim wszędobylskim serem naszpikowanym ziołami prowansalskimi czy suszonymi pomidorami dla podbicia ceny. […]

Jak gotować i piec z amerykańskich przepisów?

Jak gotować i piec z amerykańskich przepisów?

Amerykańskie strony internetowe i blogi to niesamowita kopalnia kulinarnych inspiracji. Mieszkając w USA zauważyliśmy, że ich podstawowe produkty spożywcze są nieco inne niż polskie. Po powrocie próbowaliśmy odtwarzać nasze ulubione smaki, ale nie było to takie proste. Nasze rodzime produkty spożywcze zachowują się nieco inaczej. […]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


page.php